01 sierpnia 2007

Maria Szyszkowska o tożsamości i pamięci narodowej

Muszę przyznać, że Maria Szyszkowska ma klasę. Gdy wchodziłam na stronę "Rzeczpospolitej", by przejrzeć artykuły w dziale "opinie" i spojrzałam na autorkę komentarza, spodziewałam się, że natknę się na coś a'la Magdalena Środa. Zawsze ceniłam sobie publikacje prof. Szyszkowskiej, zwłaszcza rozdziały jej autorstwa w książce pod red. prof. Kazimierza Dąbrowskiego - "Zdrowie psychiczne" - czy "Twórcze niepokoje codzienności". Późniejsze jednak "akcje" i wypowiedzi profesorki wydawały mi się zbyt odległe od mojego światopoglądu i wizji świata, a nawet wywoływały moją irytację. Ale z tego co widzę, moje odczucia chyba były mylne. Miło mi więc, gdy czytam ten oto tekst:

Pamięć kształtuje postawy obywatelskie

Przywracanie pamięci o tych, którzy poświęcili siebie dla innych, jest niezwykle ważne. Dlatego nie zgadzam się z twierdzeniami, że obecny rząd zbyt wielką wagę przykłada do polityki historycznej - twierdzi polityk i filozof Maria Szyszkowska

opinie_a_2-1.F.jpg
Maria Szyszkowska
JAKUB OSTAŁOWSKI

Pamięć historyczna odgrywa ogromną rolę w kształtowaniu świadomości każdego narodu. Jest wyrazem szacunku dla Polaków, którzy poświęcili swoje życie za wolność ojczyzny. Pielęgnowanie tej pamięci jest szczególnie ważne dzisiaj, kiedy w związku z urzeczywistnianiem źle pojętej globalizacji obserwujemy tak wiele egoizmu i braku wrażliwości na ludzką krzywdę. Dlatego przywracanie pamięci o tych, którzy potrafili poświęcić się dla innych, jest niezwykle ważne.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że oddając szacunek umarłym, nie możemy zapominać o tych, którzy są z nami i też wymagają naszej uwagi. Stąd też mój postulat: czcijmy naszych zmarłych przodków, ale jednocześnie pamiętajmy o żywych, którzy są wśród nas, którzy cierpią, choćby z powodu biedy.

Ten aspekt każe zastanowić się, w jaki sposób powinniśmy obchodzić rocznice ważnych historycznych wydarzeń. Myślę, że wielkich, hucznych widowisk mogłoby być nieco mniej, ponieważ są zbyt kosztowne. Nie jestem wcale pewna, czy utworzenie Muzeum Powstania Warszawskiego naprawdę było w naszym kraju sprawą najważniejszą i niecierpiącą zwłoki. Bez wątpienia jest to instytucja potrzebna i dobrze, że istnieje. Zastanawiam się tylko, czy nie kosztowała zbyt dużo i ilu żywym osobom dzięki tym funduszom moglibyśmy realnie pomóc.

Pamięć narodową można przecież podtrzymywać w inny - równie skuteczny, a o ileż mniej kosztowny - sposób. Mam na myśli przede wszystkim rolę mediów publicznych, których misją powinno być zaszczepianie w młodych ludziach patriotyzmu i przywiązania do narodu i jego historii. Równie ważną rolę do odegrania mają szkoły, tam właśnie powinna zaczynać się edukacja historyczna.

Jednak, kultywując pamięć bohaterów przeszłości, należy równocześnie wpajać młodzieży (i nie tylko jej) ideę pacyfizmu, tym bardziej że żyjemy w czasach zagrożenia bronią masowej zagłady.

Nie zgadzam się z tymi, którzy mówią, że obecny rząd zbyt wielką wagę przykłada do polityki historycznej i zbyt często zwraca się ku przeszłości. Uważam nawet, że to, co robi w tym kierunku, jest rzeczą najbardziej pozytywną i godną pochwały. Podkreślanie wartości patriotycznych, które jednoczą nas jako naród, ma wielki wpływ na świadomość narodową i kształtowanie się postaw obywatelskich.

http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070801/opinie_a_2.html

2 komentarze:

Verto pisze...

MS>Jednak, kultywując pamięć bohaterów przeszłości, należy równocześnie wpajać młodzieży (i nie tylko jej) ideę pacyfizmu, tym bardziej że żyjemy w czasach zagrożenia bronią masowej zagłady

Nie uważasz, że to troszkę się wyklucza? Tu "fetujemy" bohaterów np. zbrojnego powstania czy w ogólności czynu zbrojnego [bo takich się u nas głównie "fetuje"] a z drugiej strony promocja pacyfizmu?

No i pacyfizm byłby w porządku gdyby cała ludzkość go promowała i wcielała w życie. Gdy czyni to jeden/kilka kraj[ów]/naród[ów]/społeczność[ci] to jest to dla nich wielkie niebezpieczeństwo.

Venissa pisze...

@Verto

Przede wszystkim wyróżniłam ten artykuł z "Rzepy", bo stwierdziłam, że jak na człowieka lewicy, to Szyszkowska wydała mi się wyważona, spokojna i autentyczna. Spodobało mi się to, ze potrafiła zauważyć "plusy" polityki, prowadzonej przez obecne władze.Przez palce natomiast przepuściłam ten wątek o pacyfizmie.Zresztą nie siedzę w tych klimatach, więc szerzej nie znam haseł i treści,głoszonych przez środowisko skupione wokół profesorki.

Z całą pewnością trzeba coś czynić, by wpajać społeczeństwom naszego globu, idee pokojowe, by hamować tendencje do aktów agresji wobec innych krajów. Z całą pewnością, trzeba mówić STOP przemocy, jaką są wojny.

Mnie bliskie jest to, co kiedyś wyczytałam u Eichelbergera - wspomniał, że przyczyną wszelkich wojen na świecie jest przemoc, jakiej doznali w dzieciństwie agresorzy. Należy więc wpływać na rodziców, którzy wychowują, bądź będą wychowywać w przyszłości swoje dzieci. Kochać je szczerze i nauczyć je tego samego wobec kolejnych potomków. Najważniejsze są bowiem pierwsze 3 lata życia w kształtowaniu się osobowości człowieka; to od tego okresu zależy, czy wyrośnie osoba pełna empatii do świata, czy naszpikowana nienawiścią. Na to należałoby położyć nacisk, na wychowanie.

Z drugiej strony, autor stwierdził, że mało kto z ludzi osiąga mądrość i dojrzałość Chrystusa, który potrafił nadstawiać drugi policzek, nawet, gdy był poniżany. Jednak jego świadomość i siła były tak wielkie, że nigdy nie wchodził w rolę ofiary . Gdy człowiek jest tylko człowiekiem, należy go najpierw nauczyć obrony własnych granic, czyli walki z przemocą, która mogłaby uczynić z niego ofiarę. A wchodzenie w rolę ofiary jest czymś bardzo niebezpiecznym, bo jak autor twierdzi, to tylko forma przejściowa, to jak larwa u owadów - "z ofiary, jeśli nic ze sobą nie zrodzi, wcześniej, czy później wylęgnie się kat" (W. Eichelberger, Zatrzymaj się). No i przypomina,aby obok treningu samoobrony, ćwiczyć jednocześnie współczucie...

Zastanawia mnie więc, co tak naprawdę kryje się po hasłem "pacyfizm" - czy nakłanianie do bierności wobec kata i nadstawianie drugiego policzka, czy jakieś inne formy "walki" z przemocą...

Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny. Zapraszam częściej