Dzisiaj Kluzik - Rostkowsa raczyła ogłosić:
"W kwestii in vitro w PiS najprawdopodobniej nie będzie żadnej dyscypliny" - mówi posłanka tej partii Joanna Kluzik-Rostkowska.
(..)
"To niemożliwe, by 157 posłów tej samej partii miało takie samo zdanie w tej kwestii. Proszę mi uwierzyć. PiS jest bardzo dużą partią. Mamy w klubie całkiem rozłożysty wachlarz poglądów, chodzi o to, byśmy potrafili tę różnorodność dobrze zaprezentować" - wyjaśnia posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska na łamach "Rzeczpospolitej".
Dodaje, że w kwestii in vitro jest bardziej lewicowa od Jarosława Gowina z PO, który już stworzył dość restrykcyjny projekt ustawy o in vitro. Nie zyskał on jednak akceptacji Kościoła, bo tylko ogranicza stosowanie tej metody, ale jej nie zakazuje. Wiadomo też, że w PiS są posłowie opowiadający się za całkowitym zakazem stosowania metody zapłodnienia in vitro."
http://www.dziennik.pl/polityka/article302268/W_PiS_nie_bedzie_dyscypliny.html
Strasznie nie lubię Kluzik - Rostkowskiej.
Głosowałam na PiS, większość ludzi z tej partii popieram, ale ta pani pasuje do tej partii, jak "pięść do nosa".Ona powinna być w SLD, a nie w PiS-ie. Już nie pierwszy raz przekonuję się, że tej pani bliżej do lewicy, niż do partii Kaczyńskich.
Jestem przeciwna zapładnianiu in vitro, nawet nie tyle z punktu widzenia religijnego, co psychologicznego. Wiem,że dzieci, które zrodzą się w zimnym laboratorium, czyli w tzw. fabryce,a nie z bliskości obojga rodziców, nie będą rozwijać się prawidłowo i przez całe życie będą osobami nieszczęśliwymi, znerwicowanymi, z problemami tożsamościowymi. Na płód dziecka oddziałują różne czynniki; dziecko, które nie doświadczy miłości rodziców już w momencie poczęcia, będzie cierpieć na deficyty miłości przez całe życie.Z całą pewnością odbije się to na jego psychice.
Badania psychoterapeutów, którzy pracują z pacjentami nerwicowymi i nie tylko, wielokrotnie wskazywały, że urazy pacjenta sięgają nierzadko okresu płodowego. Nawet chęć matki dokonania aborcji płodu, zapisuje się w jego mózgu i ciele. I nawet jeśli ostatecznie matka nie dokona aborcji, uraz w mózgu dziecka pozostaje. Wykazują to różne techniki projekcyjne.
A wyrzucanie na śmietnik zarodków pozostałych dzieci jest niczym innym, jak przejawem aktów destrukcji i zachowań przemocowych człowieka, który nimi manipuluje.
I niech mi ta pani Kluzik - Rostkowska nie epatuje swoją nowoczesnością, bo ta jej nowoczesność, kojarzy mi się wyłącznie z bezrozumnym kiczowatym liberalizmem.Jej "nowoczesne" pogląday nic wspólnego z nauką nie mają.